Słonko świeci,
Ptaszek śpiewa,
A mną kropek
Sponiewiera.
Bynajmniej nie ten legendarny z TVN-u. Ot, taka parafraza znanej rymowanki mi wyszła. Efekt uboczny siedzenia dniami i nocami nad korektą tekstów.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wierszem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wierszem. Pokaż wszystkie posty
2 lip 2014
18 kwi 2014
Wrony
Spaliłem swe marzenia
Uciekłem od nadziei
Porzuciłem całą wiarę
Zataczam błędne koło
Powracam do przeszłości
I nie wiem jak żyć dalej mam
Uciekłem od nadziei
Porzuciłem całą wiarę
Zataczam błędne koło
Powracam do przeszłości
I nie wiem jak żyć dalej mam
Dawno, dawno temu, jednak nie w odległej galaktyce, pewna dziwna istota miała straszną fazę na kawałek Wrony Piotra Roguckiego. Efektem tego był powyższy tekst utrzymany w klimacie piosenki i stworzony pod melodię zwrotek.
20 mar 2012
Klepsydra
Arh-Lurioth - Narodziny Świata
Tłumacznie pióra Furitha Et'Aloin:
Siódme niebo zamieszkuje Stwórca,
nienazwana istota, która stworzyła
to co było, jest i będzie.
Blask jego domy Bogów przyćmiewa,
które jedynie w nocy widoczne są,
gdy Stwórca w śnie pogrążony jest.
Szóste niebo zamieszkują Bogowie
w swych lśniących pałacach,
księżycami zwanymi.
Pierwsze pięć warstw domem Isilich jest,
boskich posłańców i prawa egzekutorów,
co w gwiazdach mieszkają.
A tuż pod nimi leży Assiah,
przez nędzne istoty zamieszkany,
ich czynami niszczony.
Pośrodku wszystkiego stoi brama,
łącząca ciało z duszą,
duszę od ciała odrywająca.
Nad podziemiem wisi Gehenna,
miejsce szczęścia i cierpienia,
życia po życiu.
Tuz pod nią pięć warstw otchłani,
co przez demony i chochliki zamieszkane,
które żywym żywot utrudniają.
Na szóstym dnie czeluści
bytują stwory mroczne i okropne,
których imiona strach wypowiadać.
W tym miejscu kończy się to co pojęte,
bowiem okropność jednego poniżej,
przerasta strach przed tym co powyżej.
Albowiem na dnie siódmym i ostatnim,
leży mrok nienazwany, który koniec
przyniesie temu co było, jest i będzie.
Na chwilę obecną nie wiemy jak powstał świat. Znana jest natomiast jego budowa. Wiedzę tę posiadamy dzięki Furithowi Et'Aloin - elfickiemu uczonemu żyjącemu w połowie Drugiej Ery. Odnalazł on, przetłumaczył i opatrzył komentarzami pradawny tekst nieznanego autora. Na rysunku dołączonym do oryginalnego rękopisu wszechświat ukazany został jako klepsydra. Na podobnej zasadzie zostało też napisane wspomniane już dzieło, zaczynając całość od przedstawienia najlepszego bytu, a kończąc na najgorszy.
Poniżej przedstawiono uproszczoną budowę wszechświata w oparciu o komentarze Furitha Et'Aloin.
Siódme niebo zamieszkuje stwórca, znany nam jako Elumos - oślepiająca kula towarzysząca dniowi.
Szóste niebo zamieszkują bogowie, czyli sześć księżyców, których nazwy pochodzą od bogów.
Kolejne pięć warstw zamieszkują Isili, znani nam jako gwiazdy.
Centrum wszechświata dzielą pomiędzy sobą Assiah (świat żywych) i Gehenna (świat umarłych), które połączone są ze sobą bramą, zwaną przez niektóre kulty Bramą Prawdy. Poniżej centrum znajduje się całkowite przeciwieństwo świata bogów, czyli świat demonów.
Pierwsze pięć sfer zamieszkują słabe demony, które żywych namawiają do zła i nasyłają senne koszmary na śpiących.
Szóstą czeluść zamieszkują potężne stwory, których jedynym celem jest zniszczenie tego, co nie należy do nich.
Samo dno wszechświata zamieszkuje byt będący przeciwieństwem stwórcy. Jedynie co Et'Aloin wywnioskował z tego fragmentu, mówi o tym, że zbudzenie tej istoty przyniesie ostateczny koniec.
Tłumacznie pióra Furitha Et'Aloin:
Siódme niebo zamieszkuje Stwórca,
nienazwana istota, która stworzyła
to co było, jest i będzie.
Blask jego domy Bogów przyćmiewa,
które jedynie w nocy widoczne są,
gdy Stwórca w śnie pogrążony jest.
Szóste niebo zamieszkują Bogowie
w swych lśniących pałacach,
księżycami zwanymi.
Pierwsze pięć warstw domem Isilich jest,
boskich posłańców i prawa egzekutorów,
co w gwiazdach mieszkają.
A tuż pod nimi leży Assiah,
przez nędzne istoty zamieszkany,
ich czynami niszczony.
Pośrodku wszystkiego stoi brama,
łącząca ciało z duszą,
duszę od ciała odrywająca.
Nad podziemiem wisi Gehenna,
miejsce szczęścia i cierpienia,
życia po życiu.
Tuz pod nią pięć warstw otchłani,
co przez demony i chochliki zamieszkane,
które żywym żywot utrudniają.
Na szóstym dnie czeluści
bytują stwory mroczne i okropne,
których imiona strach wypowiadać.
W tym miejscu kończy się to co pojęte,
bowiem okropność jednego poniżej,
przerasta strach przed tym co powyżej.
Albowiem na dnie siódmym i ostatnim,
leży mrok nienazwany, który koniec
przyniesie temu co było, jest i będzie.
To co widzicie powyżej, to taki... hmm... dziwoląg napisany na potrzeby pewnej gry sieciowej przez przeglądarkę, w której siedzę już trochę czasu. Jest to póki co zarys, wstęp or coś w tym typie.
5 lis 2008
Nieśmiertelny
Mam duszę
I ciało
Razem acz osobno
Ciało bez duszy
Duszę bez ciała
Umysłem prostaka
Nieskończoność ogarniam
Wieczna chwilo
Chwilo wieczności
Widziałem ciche narodziny
Widziałem głośne zgony
Planet gwiazd galaktyk
Jam był na początku
Jestem tu i teraz
Będę i na końcu
czasu rzeczy i istnienia
Albowiem
Wieki mi momentem
Moment mi wiekami
Jam jest nieśmiertelny
I ciało
Razem acz osobno
Ciało bez duszy
Duszę bez ciała
Umysłem prostaka
Nieskończoność ogarniam
Wieczna chwilo
Chwilo wieczności
Widziałem ciche narodziny
Widziałem głośne zgony
Planet gwiazd galaktyk
Jam był na początku
Jestem tu i teraz
Będę i na końcu
czasu rzeczy i istnienia
Albowiem
Wieki mi momentem
Moment mi wiekami
Jam jest nieśmiertelny
3 sie 2008
Noc Letnia
Dzisiaj dla odmiany wiersz. Acz tym razem zabraknie rytmu i rymów... tak dla odmiany.
Stoję
Stoję i patrzę
Patrzę ponad dachy
Patrzę na gwiazdy
Jasne plamki nadziei
Mrokiem pustki zewsząd ogarnięte
Stoję
Stoję i czuję
Czuję przyjemny chłód
Czuję wiatr
Wędrujący cicho nocą
Snujący opowieści w liściach drzew
Stoję
Stoję i patrzę
Patrzę ponad dachy
Patrzę na gwiazdy
Jasne plamki nadziei
Mrokiem pustki zewsząd ogarnięte
Stoję
Stoję i czuję
Czuję przyjemny chłód
Czuję wiatr
Wędrujący cicho nocą
Snujący opowieści w liściach drzew
3 cze 2008
Osamotnionego pragnienie
Kolejny wiersz jest efektem przyglądania się obrazowi "Melancholik" Wojciecha Weissa.
Cisza, ciszy pragnę!
Żadnych ptaków śpiewu
Czy wiatru powiewu!
Ciszy tylko pragnę...
Precz mi z radością!
Zabawy przerwijcie
I idźcie stąd, idźcie!
Precz mi z miłością!
Śmierci pragnę?
Tchnienia ostatniego?
Pragnę snu wiecznego?
Śmierci oczekuję...
Cisza, ciszy pragnę!
Żadnych ptaków śpiewu
Czy wiatru powiewu!
Ciszy tylko pragnę...
Precz mi z radością!
Zabawy przerwijcie
I idźcie stąd, idźcie!
Precz mi z miłością!
Śmierci pragnę?
Tchnienia ostatniego?
Pragnę snu wiecznego?
Śmierci oczekuję...
25 maj 2008
Róża
Nadszedł czas na drugi, po "Nocnej rymowance", utwór z cyklu "co autor miał na myśli?" (lub ile promili we krwi).
Płonący kwiat róży
Krzykiem wiatru szept zagłuszy
Płonący kwiat róży
Płaczem góry mroczne wzruszy
Płonący kwiat róży
Lód w ludzkim sercu skruszy
Płonący kwiat róży
Własnymi łzami się krztusi
Więdnący kwiat róży
22 maj 2008
Nocna rymowanka
Dzisiaj prezentuję krótką rymowankę wymyśloną gdzieś i kiedyś (nie pamiętam nawet dlaczego ;] ). Możliwe że było to jakieś wesele lub podobna impreza.
Zbliża się noc
Gwiazdy rosną w moc
A księżyc w pełni
marzenia spełni
18 maj 2008
Podróż obłąkanego?
Ten wiersz jest efektem bezsennej nocy. Brak snu źle mi służy ;]
W tym miejscu podróż się zaczyna
To tu stawiam pierwszy krok
Ruszę w przód nikt mnie nie zatrzyma
Dojdę i w piekieł mrok
Lecz celu swego nie znam nawet ja
Nikt mi też go nie wskaże
Już uznajecie mnie za wariata
Gdyż planu nie mam także
Po co ciągle w miejscu jednym stać
Skoro można jak wiatr gnać
Po co też żyć niczym więdnący krzew
Gdy przygody wzywa zew
Kiedy podróż ta traci cały sens
Gdzie wyprawy leży kres
Tych odpowiedzi szukajcie sami
Ja uciekam przed wami
W tym miejscu podróż się zaczyna
To tu stawiam pierwszy krok
Ruszę w przód nikt mnie nie zatrzyma
Dojdę i w piekieł mrok
Lecz celu swego nie znam nawet ja
Nikt mi też go nie wskaże
Już uznajecie mnie za wariata
Gdyż planu nie mam także
Po co ciągle w miejscu jednym stać
Skoro można jak wiatr gnać
Po co też żyć niczym więdnący krzew
Gdy przygody wzywa zew
Kiedy podróż ta traci cały sens
Gdzie wyprawy leży kres
Tych odpowiedzi szukajcie sami
Ja uciekam przed wami
15 maj 2008
Sen o lataniu
Na dobry początek jeden z pierwszych moich wierszy, napisany na języku polskim. To nie było żadne zadanie, po prostu strasznie mi się nudziło (jak to w szkole ;) ).
Stoję na dachu świata
Panuje mrok
Nie widzę blasku światła
Przepaść o krok
Słyszę odgłosy burzy
Z żalu krzyczę
Ten okrzyk góry zburzy
Echa nie słyszę
Nie widzę swego cienia
Myślą krok stawiam
Nadal nie słyszę echa
Ja lecę spadam
Stoję na dachu świata
Panuje mrok
Nie widzę blasku światła
Przepaść o krok
Słyszę odgłosy burzy
Z żalu krzyczę
Ten okrzyk góry zburzy
Echa nie słyszę
Nie widzę swego cienia
Myślą krok stawiam
Nadal nie słyszę echa
Ja lecę spadam
Subskrybuj:
Posty (Atom)